Do sezonu 1990/91 doświadczony, grający już kilka lat w ustabilizowanym składzie zespół Stilonu przystępował z zadaniem zajęcia miejsca w górnej "połówce" tabeli II ligi. Nie licząc uzupełnienia składu o własnych wychowanków (Paweł Antończyk, Dariusz Borowy, Mariusz Kowalczyk), oraz powrotu do Gorzowa po okresie gry w innych klubach Filasa, kadra Stilonu (zdaniem fachowców) nie predestynowała gorzowskiego zespołu do myślenia o awansie do ekstraklasy. Tymczasem od samego początku Stilon grał znakomicie. Zaczęło się od pokonania 3:0 wałbrzyskiego Górnika i remisu w Rzeszowie z Resovią. W kolejnych meczach u siebie stilonowcy inkasowali po dwa punkty, a na wyjazdach - po jednym. Co prawda w Gorzowie Stilon "tylko" zremisował w meczu "na szczycie" ze Stalą Stalowa Wola, a także z Szombierkami, ale przywiózł komplet punktów z dalekich wyjazdów do Kielc (1:0 z Koroną) i Rzeszowa (1:0 ze Stalą). Pierwszej porażki doznali gorzowianie w 13. kolejce w Legnicy z tamtejszą Miedzią, a do końca jesiennej rundy jeszcze tylko dwukrotnie Stilon musiał uznać wyższość rywali (Gwardii Warszawa i Jagiellonii Białystok). "Twierdza" Gorzów pozostawała jednak nie zdobyta. Tylko Stali i Szombierkom udało się zdobyć w Gorzowie po jednym punkcie, a pozostałe zespoły, w tym takie "firmy" jak Widzew Łódź czy Lechia Gdańsk wyjeżdżały z Gorzowa "na tarczy".

1991

Do rozgrywek rundy rewanżowej sezonu 1990/91 Stilon przystąpił nieco osłabiony. Znakomicie spisujący się Rosjanin Aleksandr Kaniszczew (zasilił zespół w trakcie rundy jesiennej) przeszedł do walczącej wtedy o utrzymanie szczecińskiej Pogoni. Jednak Stilon nadal grał jak w transie, odnosząc w pierwszych ośmiu meczach "wiosny" 4 zwycięstwa i 4 remisy. Po zwycięstwie na własnym obiekcie z Koroną Kielce "Gazeta Lubuska" pisała: "Ekstraklasa coraz bliżej Gorzowa". W tym momencie (na jedenaście kolejek przed końcem rozgrywek) na pozycjach premiowanych awansem do ekstraklasy znajdowały się: Stilon (38 punktów) i Stal Stalowa Wola (37), a na pozycjach premiowanych barażami: Jagiellonia Białystok (35) i Widzew Łódź (33). Piąty w tabeli Raków Częstochowa miał już 6 punktów straty do gorzowian, a szósta, mająca zaległy mecz do rozegrania, Miedź Legnica - 7. Wydawało się, że tym razem Stilon nie zaprzepaści historycznej szansy awansu. A jednak, w tym momencie nastąpiła "czarna seria" pięciu porażek z rzędu (w tym dwie przegrane w Gorzowie). W sześciu spotkaniach - od 28. do 33. kolejki - Stilon strzelił zaledwie jedną bramkę. Wtedy znów nastąpiła metamorfoza - kolejne trzy spotkania Stilon wygrał, strzelając sześć bramek, i znów pojawiła się szansa na awans, a co najmniej na baraż. Decydować miały pojedynki z Widzewem i Jagiellonią. Z Widzewem Stilon zremisował choć długo prowadził po golu Burzawy. Łodzianie jednak wyrównali po kontrowersyjnym rzucie karnym, który też zakończył się czerwoną kartką dla ostro protestującego Burzawy (czerwień otrzymał też po meczu Ludniewski). Zatem bez dwóch podstawowych zawodników - Burzawy i Ludniewskiego - Stilon musiał walczyć w ostatnim meczu sezonu o zwycięstwo nad białostocką Jagiellonią. Mecz ten, który obserwowało około 10-11 tysięcy kibiców, był jednym z tych, które pamięta się długo. Stilonowcy wystąpili w tym spotkaniu w składzie: Jarosław Stróżyński - Zdzisław Dudziec, Arkadiusz Dragon, Zbigniew Bisaga, Piotr Janczylik - Franciszek Filas, Robert Kowalewski, Wiesław Osiecki, Ryszard Drożdż - Radosław Babij, Robert Cieślewicz. Zespół Jagiellonii reprezentowali: Mirosław Sowiński - Piotr Zajączkowski, Sergiusz Niefiodow, Marcin Manelski - Jarosław Bartnowski (Tomasz Giedrojć), Ryszard Ostrowski, Wiesław Romaniuk, Andrzej Ambrożej, Robert Grzanka (Bartosz Jurkowski) - Janusz Szugzda, Siergiej Sołodownikow.

14

Niestety Stilon to spotkanie zremisował, grzebiąc największa w historii szansę na ekstraklasę. Gorzowianie przystąpili do meczu bardzo spięci i zdekoncentrowani. Sprawiła to stawka spotkania. Wszyscy mieli świadomość, że jedna "złota" bramka może rozstrzygnąć sprawę awansu. Już pierwsze minuty wskazywały, że gorzowianom nie będzie lekko. Jagiellonia składała się z zawodników odznaczających się dobrymi warunkami fizycznymi, wybieganych, mających na koncie występy na boiskach ekstraklasy. Gorzowianie nie mając swojego asa atutowego Zenona Burzawy próbowali strzelać z dalszej odległości. W 17 minucie dośrodkowywał Ryszard Drożdż, silnie strzelił Wiesław Osiecki i Mirosław Sowiński z trudem wybił piłkę na rzut rożny. Z kolei bliska zdobycia prowadzenia była w 24 minucie Jagiellonia. Ryszard Ostrowski zagrał do Roberta Grzanki i ten strzelił o centymetry obok lewego słupka. Goście pod koniec pierwszej połowy opanowali środek pola, mając jeszcze jedną znakomitą sytuację. W 35 minucie po faulu na Januszu Szugzdzie rzut wolny wykonywał Robert Grzanka. Huknął z odległości około 20 metrów. Silnie bita piłka uderzyła w poprzeczkę i skończyło się tylko na strachu sympatyków Stilonu. Druga połowa była podobna do pierwszej. Goście będąc drużyną dojrzalszą, kontrolowali grę, a gorzowianie szukali szczęścia w dalekich strzałach. W 63 minucie Cieślewicz podał do Drożdża i pomocnik Stilonu znów popisał się pięknym uderzeniem z dalszej odległości, niestety bez efektu. Jagiellonia grając mądrze taktycznie, rozbijała w środkowej strefie boiska ataki gorzowian, przeprowadzając kilkakrotnie za sprawą Grzanki i Giedrojcia szybkie kontrataki. W 81 min. bliżej zdobycia upragnionej bramki był jednak Stilon. Zdzisław Dudziec centrował piłkę z rzutu rożnego, najpierw strzelał Cieślewicz. Odbitą od obrońców piłkę przejął Osiecki i kiedy wydawało się, że zdobędzie bramkę, zmierzającą w jej kierunku piłkę sparowali obrońcy. Ostatnie minuty przypominały w wydaniu gorzowian bicie głową w mur. Gospodarze atakowali, ale goście rozsądnie broniąc się "dowieźli" remis do końca. Podstawowy skład drużyny walczącej o ekstraklasę (jednej z najmocniejszych w historii Stilonu) stanowili: Stróżyński - Bisaga, Dudziec, Krysiński, Ludniewski - Drożdż, Janczylik, Kowalewski, W. Osiecki - Burzawa (19 bramek w całych rozgrywkach), Cieślewicz. Po jednej rundzie grali: Filas i Kaniszczew. Zmiennikami byli: Skupień, Antończyk, R. Babij, Borowy, Chudy, Dragon, Jarosław Jagodziński, Kowalczyk, Matyjaszczyk i Sebastian Żłobiński. W sezonie 1991/92 zawodnicy Stilonu podjęli ostatnią próbę awansu do ekstraklasy. W zespole zostali wszyscy podstawowi gracze, w tym mający kilka ofert z ekstraklasy Burzawa, stąd Stilon zaliczano do grona faworytów. Początek rozgrywek był w miarę udany, i w zasadzie całą pierwszą rundę można by ocenić pozytywnie - gorzowianie do premiowanej awansem drugiej lokaty tracili tylko 2 punkty, a na dodatek wiosną czekało ich mniej wyjazdów na Śląsk, gdzie tradycyjnie stilonowcy tracili punkty (jesienią przegrali m. in. w Bytomiu z Polonią oraz z Szombierkami, w Rydułtowach z Naprzodem, i w Pszowie z Górnikiem).

1992

Po 25 kolejkach, głównie dzięki zwycięstwom 3:0 z Bałtykiem Gdynia i Chemikiem Police gorzowianie trzymali się w miarę blisko prowadzących w tabeli zespołów Pogoni Szczecin, Szombierek Bytom i Miedzi Legnica. Niestety, najpierw przyszło "załamanie" w meczu w Oławie (0:4), potem "dziwny" mecz z poznańską Wartą, kontrowersyjny mecz Stilonu II z Orłem Międzyrzecz, a na to wszystko nałożył się niesportowy tryb życia niektórych zawodników, w efekcie czego zarząd postanowił kilku graczy przesunąć do zespołu rezerw. Do końca sezonu "wyprany" psychicznie Stilon wygrał już tylko jedno spotkanie, a jedynym plusem wewnątrzklubowych "rozliczeń" było umożliwienie gry sporej grupie młodych zawodników - zadebiutował w rozgrywkach 17-letni Mariusz Osiecki (w ostatnim meczu sezonu strzelił swoją pierwszą bramkę), a większą niż dotychczas szansę gry otrzymali też Borowy i Kowalczyk. Osobnym tematem była znakomita postawa Stilonu w rozgrywkach Pucharu Polski, w których gorzowianie odnieśli historyczny sukces, awansując aż do półfinału. Oto wyniki spotkań Stilonu w PP sezonu 1991/92 wraz ze zdobywcami bramek: z Włocłavią Włocławek 5:0 (Burzawa 2, Filas, Cieślewicz, Bisaga), z Zagłębiem Sosnowiec 4:0 (W. Osiecki, Burzawa, Cieślewicz, Janczylik), z Hutnikiem Warszawa 4:2 (Dragon, Ludniewski, Burzawa, Cieślewicz), ze Stalą Stalowa Wola 1:0 (Burzawa) i 0:0, z Miedzią Legnica 0:3 i 1:1 (Burzawa). Warto dodać że Miedź zdobyła sensacyjnie Puchar Polski i w Pucharze Zdobywców Pucharów miała okazje zagrać z AS Monaco, w składzie których byli m.in. Jean Tigana i Jurgen Klinssman. Miedź nie przyniosła wstydu przegrywając 0:1 w Lubinie i remisując bezbramkowo w Monaco. Szkoda więc że Stilon nie dostąpił tego zaszczytu.

15

Podstawowa jedenastka Stilonu w sezonie 1991/92: Stróżyński - Dragon, Dudziec, Krysiński, Ludniewski - Drożdż, Janczylik, Kowalewski, W. Osiecki - Burzawa, Cieślewicz. Najwięcej bramek zdobył ponownie Burzawa - 12 (plus 3 w anulowanym meczu z Górnikiem Wałbrzych). We wszystkich meczach wystąpił równo grający przez cały sezon Piotr Janczylik. Przed sezonem 1992/93 nastąpiły w Stilonie spore zmiany kadrowe. Dudziec i Ludniewski dostali zwolnienie do IV-ligowego klubu niemieckiego, VfR Neumunster, Drożdż odszedł do I-ligowej Stali Mielec, zaś Burzawa po rozegraniu czterech meczów przeniósł się do II-ligowego Sokoła-Elektromis Pniewy. Odmłodzonej drużynie Stilonu postawiono zatem za zadanie zajęcie bezpiecznego, 10. miejsca w tabeli. Początek rozgrywek był nie najlepszy. W pierwszej kolejce stilonowcy ulegli w Pniewach Sokołowi, z kolei w drugiej nie sprostali nie należącemu do potentatów, ale solidnemu zespołowi z Pszowa, i szybko znaleźli się w samym dole tabeli. Przed spotkaniem trzeciej rundy w Gdańsku z tamtejszą Lechią, mierzącą na dodatek w awans, nikt zatem nie dawał żadnych szans gorzowianom na choćby punkt. Tymczasem goście, dzięki znakomitej grze przede wszystkim Mariusza Osieckiego, po 26 minutach prowadzili już 4:0 (!), a kibice na stadionie Lechii przecierali oczy ze zdumienia, oglądając popisy techniczne i błyskotliwe kontry stilonowców. Druga połowa była podobna do pierwszej, z tym że tym razem w głównej roli wystąpili ... zawodnicy gospodarzy. Dramatyczny momentami mecz ostatecznie zakończył się remisem 4:4, a gościom pozostało narzekanie na pracę sędziego (karny "z kapelusza") oraz żałowanie niewykorzystanych szans na strzelenie piątego gola. Dobra gra na stadionie Lechii znalazła jednak potwierdzenie w kolejnych meczach. Na własnym obiekcie zawodnicy Stilonu, nie mający przecież w składzie wielu gwiazd, pokonali kolejno: silny zespół Naprzodu Rydułtowy 4:2, ponadto Bałtyk Gdynia 3:0, oraz Chemika Police 2:0. Nieźle było także na wyjazdach - team pod wodzą trenera Kazimierza Lisiewicza wygrał w Dębicy, a także przywiózł po punkcie z ciężkich wyjazdów na Śląsk (Raków Częstochowa, Polonia Bytom). Apogeum formy gorzowian nastąpiło w 13. kolejce, gdy pewnie (2:0) poległa w Gorzowie liderująca wówczas Warta Poznań. Po kolejnych wygranych - z Zagłębiem Sosnowiec i Lechią Dzierżoniów (aż 4:0) - wydawało się, że młody zespół po nabraniu niezbędnego doświadczenia, wiosną zaprezentuje się jeszcze lepiej, i bez problemu zapewni sobie miejsce w środku tabeli.

1993

Jednak runda wiosenna była prawdziwą "drogą przez mękę" dla zawodników i kibiców Stilonu. Brak funduszy na zorganizowanie zgrupowania, odejście niektórych zawodników, spowodowały nawet słabszy niż jesienią start ligowy. Oliwy do ognia dodał jeszcze przegrany w "dziwny" sposób mecz z Sokołem Pniewy 2:3, a nerwowa atmosfera udzieliła się także działaczom, którzy po następnym spotkaniu (1:3 w Pszowie z tamtejszym Górnikiem) zwolnili trenera Lisiewicza, zatrudniając w to miejsce Zbigniewa Niewiarowskiego. Niewiele to jednak pomogło, choć Stilon m.in. pokonał Iglopool Dębica 4:0. Potem nie było już tak "wesoło". Stilon uległ na ciężkim terenie Chemika Police 1:2, następnie poniósł druzgocącą klęskę w meczu na własnym boisku z Rakowem Częstochowa (0:4), uległ znów u siebie Polonii Bytom (1:2), a po remisie w Legnicy przegrał jeszcze na własnym obiekcie z KP Wałbrzych, oraz w Poznaniu z Wartą. W tym momencie zrobiło się naprawdę nerwowo, gdyż Stilon znalazł się w strefie zagrożonej spadkiem. Na szczęście w czterech ostatnich kolejkach gorzowianie rozgrywali spotkania z zespołami z dolnej części tabeli, zatem szansa na utrzymanie była wciąż spora. Zadanie to powierzono kolejnemu, trzeciemu już w sezonie trenerowi, Eugeniuszowi Różańskiemu, i szkoleniowiec ze Szczecina, wywiązał się z niego znakomicie. Najpierw stilonowcy wygrali "w meczu śmierci" z Arką 3:1, potem przywieźli "oczko" z Sosnowca, pokonali GKS Tychy 2:0, i na koniec zainkasowali punkt w pojedynku w Dzierżoniowie. Ostatecznie skończyło się na bezpiecznym, 10. miejscu w II-ligowej tabeli. Do nowych twarzy w klubie należeli w sezonie 1992/93: Artur Andruszczak (mistrz Europy do lat 16), Robert Kryński, Tomasz Suwary oraz Siergiej Raljuczenko, który miał na koncie ponad 100 występów w radzieckiej "Wyższej Lidze", oraz 24 mecze w polskiej ekstraklasie w barwach mieleckiej Stali. W Gorzowie Ukrainiec borykał się z kontuzjami, stąd tylko w spotkaniu z najlepszą w lidze Wartą Poznań zademonstrował pełnię możliwości, strzelając obydwie bramki. Najwięcej, w całym sezonie, goli dla Stilonu zdobył Robert Cieślewicz - dziesięć.

Podstawową jedenastkę w tym sezonie tworzyli: Stróżyński (33 spotkania) - Bisaga (31), Dragon (33), Kowalczyk (33), Krysiński (33) - Jagodziński (22), Janczylik (32), Kowalewski (32), W. Osiecki (29) - Cieślewicz (33), M. Osiecki (32).

Do rozgrywek sezonu 1993/94 Stilon przystępował ponownie w znacznie zmienionym składzie. Z zespołu odeszli odgrywający czołowe role Cieślewicz i Dragon (ten ostatni po rozegraniu dwóch spotkań). Nowymi nabytkami byli z kolei pozyskani z Polic: Edward Cecot, Andrzej Kamiński, oraz Rosjanie Eduard Apalkow i Aleksiej Miasnikow. Nieźle spisywał się za to Stilon w rozgrywkach Pucharu Polski, pokonując kolejno Polonię Chodzież, Sokół Pniewy, a następnie po przerwanym w 87 min. (po dwukrotnym wtargnięciu na boisko kibiców gości) meczu, zespół WKS-u Śląsk Wrocław. Wydawało się, że po awansie do czołowej "szesnastki" Pucharu Polski, stilonowców stać będzie nawet na powtórzenie wyniku z 1992 r., jednak niespodziewanie w spotkaniu o wejście do ćwierćfinału gorzowianie ulegli w Pszowie Górnikowi 2:4.

1994

Wiosną, po przyjściu do Stilonu kilku byłych zawodników - Skrzyńskiego, Filasa, Dudźca, było już znacznie lepiej. W 17 meczach rundy rewanżowej gorzowianie zdobyli 21 punktów, wygrywając osiem spotkań, remisując pięć, i przegrywając zaledwie cztery. Dało to w ostatecznym rozrachunku wysokie, 6. miejsce w tabeli.

16

Był więc Stilon w sezonie 1993/94 solidnym II-ligowym "średniakiem". Wreszcie gorzowianie nie tracili punktów ze słabszymi zespołami, a i z potentatami potrafili powalczyć. Zwraca uwagę między innymi dość duża liczba spotkań wygranych na wyjeździe - stilonowcy pokonali takie zespoły, jak: Polonia Bytom, Śląsk Wrocław, Ślęza Wrocław, Elana Toruń, Gwardia Koszalin i KP Wałbrzych. Podstawowa jedenastka Stilonu w sezonie 1993/94 wyglądała następująco: Stróżyński - Cecot, Kowalczyk, Kryński, Krysiński - Bisaga, Janczylik, Kowalewski, W. Osiecki - M. Osiecki, Suwary. We wszystkich meczach grał Wiesław Osiecki, który był także najskuteczniejszym strzelcem zespołu, zdobywając aż 10 bramek.

17

Przed sezonem 1994/95 nastąpiła zmiana szkoleniowca - Eugeniusza Różańskiego zastąpił na ławce trenerskiej Janusz Płaczek. Styl gry gorzowian pozostawiał jednak wiele do życzenia. Stilonowcy razili nieskutecznością (zaledwie 12 bramek w rundzie jesiennej), stąd też na półmetku rozgrywek postanowiono znów dokonać zmiany trenera.

1995

Nowym szkoleniowcem został legitymujący się 26-letnim stażem pracy Marian Geszke, znany głownie z pracy w Lechii Gdańsk. Wydawało się, że pod wodzą tak doświadczonego trenera, oraz z pozyskanymi: Zenonem Burzawą (powrót z AS Duchere Lyon), Wiesławem Latałą (Pogoń Szczecin), i Krystianem Weresem (Osadnik Myślibórz), Stilonowcy rozpoczną marsz w górę ligowej tabeli. Stało się jednak inaczej, Stilon zaliczył fatalny początek rundy wiosennej (porażki ze Śląskiem Wrocław i Lechią Gdańsk) Mimo tego, gorzowianie dość szczęśliwie "ciułali" punkty (głównie jednak na własnym stadionie), pokonując m. in. 1:0 Odrę Wodzisław, 2:1 Amicę Wronki, czy też remisując 2:2 z Wisłą Kraków. Dużym wydarzeniem była zwłaszcza wygrana z ekipą z Wronek, o której zadecydował gol zdobyty strzałem ... z połowy boiska przez Zdzisława Dudźca. Drugoligowy byt uratowany został w 30. kolejce spotkań. Wówczas to w "meczu o pięć punktów" gorzowianie, prowadzeni już przez Stanisława Adamskiego, pokonali po dramatycznym meczu (w przerwie spotkania, przy stanie 0:1, nad stadionem przeszła potężna ulewa) Lechię Dzierżoniów 2:1. Ostatecznie Stilon zajął dopiero 13. lokatę w końcowej tabeli. Zawodnikami, którzy najczęściej występowali w podstawowej jedenastce, byli: Stróżyński - Kowalczyk, Krysiński, Filas, Kryński - Dudziec, Kowalewski, Drożdż, M. Osiecki - Burzawa, Weres. Najwięcej bramek (zaledwie po 5) zdobyli Burzawa i Suwary. Przed rozpoczęciem kolejnego sezonu w Stilonie nastąpiły znaczne przetasowania. Nowym trenerem został Bogusław Baniak, natomiast etatowy bramkarz - Stróżyński, a także Wiesław Osiecki i Tomasz Suwary odeszli do I-ligowego beniaminka z Wronek. Z powodu kontuzji zakończył karierę Bisaga, nie było już w zespole także Dudźca i Jagodzińskiego. W ich miejsce ściągnięto doświadczonych zawodników, w większości z I-ligowym stażem: Grzegorza Matlaka (z Pogoni Szczecin via Warta Poznań), Waldemara Sobkowiaka (byłego zawodnika Legii Warszawa i Olimpii Poznań), Roberta Stanka (byłego bramkarza Zagłębia Sosnowiec, Śląska Wrocław i Pogoni Szczecin) i Jarosława Sapińskiego (czołowego snajpera Bałtyku Gdynia). Mimo tych wzmocnień, zespół zanotował fatalny początek rozgrywek. Po porażkach: z Odrą Wodzisław 0:2, i Bałtykiem Gdynia 1:3, Stilon pokonał co prawda po zaciętym meczu chorzowski Ruch 3:1, ale w następnych kolejkach przyszły przykre porażki z Chemikiem, Chrobrym, Wartą i Zawiszą. Zespół z Gorzowa znalazł się na samym "dnie" ligowej tabeli, toteż szybko zwolniono trenera Baniaka, a jego miejsce na ławce zajął po raz kolejny ... "strażak" Eugeniusz Różański. Pod wodzą nowego-starego szkoleniowca, "specjalisty" od ratowania Stilonu z opresji, gorzowianie "zaskoczyli", gromiąc "na dzień dobry" bytomskie Szombierki 5:1. Potem bywało różnie, ale z czasem zwycięstw było coraz więcej. Stilon grał skutecznie i widowiskowo, gromiąc między innymi Miedź Legnica 5:0 i Zawiszę Bydgoszcz 4:1.

1996

Już na kilka kolejek przed końcem rozgrywek (po wygranych w Gdańsku z Polonią, oraz u siebie ze Ślęzą i Vartą) gorzowianie zapewnili sobie utrzymanie w lidze. Jednak cień na dobrą postawę zespołu w rundzie wiosennej, rzucił mecz w Zielonej Górze. "Potrzebująca" punktów Lechia wygrała ze Stilonem 3:2 (mimo prowadzenia gorzowian 2:0), co większość kibiców skwitowała określeniami w stylu "sprzedaż", "przekręt", "wałek", gdyż bramki dla gospodarzy padły w odstępie 7 minut, po ... identycznych trzech akcjach.

A oto statystyczny zapis tego spotkania z "aktorami" tego "widowiska":
Lechia: Kitowicz - Gnatowicz, Gumienny, Winograd, Czeremurzyński (Skrzypczak) - Jutrzenka, Pochylski, Zych - Sawczuk (Trubiłowicz), M. Czerniawski, Michalski. Stilon: Skrzyński (Jacek Gireń) - Kowalczyk, Dragon, Filas - Kryński, Byczkowski, Drożdż (Paweł Przybylak), W. Osiecki (Andruszczak) - Weres, Burzawa, M. Osiecki. Bramki: 0:1 Burzawa - 0:2 Weres - 1:2 Sawczuk - 2:2 Sawczuk - 3:2 Skrzypczak.

Przed ostatnim w sezonie meczem - z bytomską Polonią - na murach okalających gorzowski stadion pojawiły się obraźliwe napisy, a zawodników gorzowskich "powitały" gwizdy, i "odpowiednie" transparenty. A oto niektóre - bardziej łagodne - określenia, jakie wisiały na transparentach przez całe 90 minut meczu na stadionie przy ul. Myśliborskiej: "mafia działa i olewa kibiców"; "sprzedane derby"; "piłkarzyki - sprzedawczyki"; "wierzyliśmy - sprzedaliście"; "ile wam dali?"; "kto kibiców w d... ma - oczywiście ZKS"; "byliśmy z wami, a teraz w d... was mamy"; "Gieniu się sprzedał"; "sprzedawcy do kasy marsz"; "straciliście zaufanie"; "czego uczycie młodzieży - sprzedawania"; "mordercy futbolu".

Zawodnikami, którzy najczęściej wybiegali w podstawowym składzie Stilonu w sezonie 1995/96 byli: Skrzyński - Kryński, Dragon, Arkadiusz Kołodziejczyk, Kowalczyk - Filas, Borowy, Drożdż, M. Osiecki - Burzawa, Sapiński. Dwaj ostatni strzelili najwięcej bramek dla Stilonu - po 13; we wszystkich meczach grał Franciszek Filas.

Przed sezonem 1996/97 wiadomo było, że celem Stilonu będzie tylko walka o utrzymanie się w lidze. Zakłady patronackie coraz mniej wspierały gorzowską piłkę (najpierw "wyrzuciły" z ZKS sekcję piłkarską, która była przecież założycielem klubu, a w styczniu 1997 zaprzestały całkowicie finansowania sekcji), toteż z zespołu odeszli niemal wszyscy doświadczeni zawodnicy, w tym Sapiński, Drożdż, Kowalewski, Krysiński, a także Burzawa (po pierwszej kolejce) i Dragon (po drugiej). Ciężar walki spadł zatem na barki mało doświadczonej młodzieży - 21-latków: Pawła Byczkowskiego i Mariusza Osieckiego, 19-latków: Artura Andruszczaka, Tomasza Dolacińskiego, Macieja Malinowskiego, Pawła Przybylaka i Jacka Ziemeckiego, oraz 18-latka Arkadiusza Kołodziejczyka.

18

Po dziewięciu kolejkach młoda ekipa Stilonu miała na koncie zaledwie 4 "oczka", i dopiero wtedy zanotowała, w spotkaniu z Lechią Zielona Góra, pierwsze zwycięstwo. Do końca rundy jesiennej jeszcze tylko raz gorzowianie zainkasowali 3 punkty, po wygranej w Bytomiu z Szombierkami. Wielkim wydarzeniem był mecz 1/16 finału Pucharu Polski, rozegrany 30 września 1996 r. Na Myśliborską zjechał wówczas uczestnik Ligi Mistrzów, "wielki" Widzew Łódź. Zgodnie z przewidywaniami goście zwyciężyli gładko 3:0. Drużyny wystąpiły w następujących składach: Stilon: Skrzyński - Kowalczyk, Filas, Byczkowski, Dolaciński (Ziemecki) - Kołodziejczyk, W. Osiecki, Borowy (Malinowski), M. Osiecki (Przybylak) - Weres, Andruszczak. Widzew: Szczęsny (Muchiński) - Wojtala, Bajor, Bogusz, Szymkowiak - Wyciszkiewicz, Michalski, Majak, Michalczuk (Miąszkiewicz) - Citko (M. Zając), Curtian.

1997

Po wspomnianym na początku meczu z KS Myszków zamknął się rozdział pod tytułem ZKS Stilon a rozpoczął GKP. Jeszcze na początku rundy wiosennej cień nadziei na utrzymanie. Znakomitą formę strzelecką prezentował Maciej Malinowski (6 bramek w 6 meczach). "Frajersko" stracone punkty w meczach w Gorzowie z Elaną Toruń (1:2), Polonią Bytom (3:3), a przede wszystkim z Naprzodem Rydułtowy (0:1 - niewykorzystany rzut karny i bramka stracona w ostatniej minucie) ostatecznie pognębiły zespół. Mecz w Myszkowie był ostatnim - do 2008 r. - spotkaniem gorzowskiego zespołu w II lidze. W sezonie 1996/97 podstawową jedenastkę Stilonu/GKP stanowili: Skrzyński - Byczkowski, Filas, Kryński, Borowy - Kowalczyk, M. Osiecki, W. Osiecki, Przybylak - Weres, Malinowski. Najskuteczniejszym strzelcem zespołu był Malinowski - 6 bramek. Na ławce trenerskiej zasiadali: Waldemar Stupiński i Kazimierz Lisiewicz (jesienią), oraz Jan Jucha (wiosną). Sezon 1997/98 stilonowcy rozpoczęli pod wodzą doświadczonego trenera Janusza Pekowskiego. Gorzowscy kibice byli przekonani, że III-ligowa "banicja" potrwa tylko jeden sezon. Niestety, życie pokazało, że styl gry obowiązujący w tej klasie rozgrywek zaskoczył piłkarzy Stilonu. Pierwszy mecz - w Świnoujściu - zakończył się porażką 0:2 z tamtejszą Flotą. Potem gorzowianie grali w kratkę. Potrafili wygrać na wyjeździe, by w następnej kolejce przegrać u siebie. Po 10. kolejce, gdy zespół miał w dorobku zaledwie 12 punktów, nowym trenerem został Zbigniew Stefaniak, i natychmiast przyszły wyniki.

1998

Z dwunastu kolejnych meczów Stilon wygrał siedem, a zremisował pięć. Niestety, później nastąpiły trzy porażki (w tym jedna walkowerem, który przyznano Stali-Telgom Szczecin za wtargnięcie kibiców Stilonu na murawę podczas meczu), i nawet udany finisz pod wodzą Janusza Płaczka (13 punktów w pięciu ostatnich meczach) nie zmienił zasadniczo sytuacji zespołu w tabeli. Ponieważ po sezonie następowała reorganizacja III ligi (zmniejszenie ilości grup z ośmiu do czterech), zespoły z miejsc 7.-18. czekała degradacja do IV ligi. Gorzowianie, mimo zajęcia 6. lokaty, także nie byli pewni swego bytu. Ostatecznie o utrzymaniu Stilonu zadecydował wygrany przez Stal-Telgom Szczecin barażowy dwumecz o wejście do II ligi z warszawską Gwardią. Barw Stilonu broniło w sezonie 1997/98 aż 27 zawodników. Nie było w tym gronie już Andruszczaka (przeszedł do GKS-u Katowice), Kołodziejczyka (kontuzja), Wiesława Osieckiego (zasilił Polonię Słubice), Skrzyńskiego (odszedł do Lechii-Polonii Gdańsk). Transfery wychowanków, obok pieniędzy otrzymanych ze sprzedaży boisk pod budowę stacji benzynowej i hipermarketu, były praktycznie jedynymi źródłami finansów gorzowskiego klubu. Natomiast wzmocnień szukano głównie wśród zawodników z tzw. "wolnymi kartami". W ten sposób przy Myśliborskiej pojawili się znani z ekstraklasowych boisk Tomasz Unton, Mariusz Prokop i Krzysztof Apolinarski. Ponadto debiutowała spora grupa wychowanków, między innymi Robert Gaca, Maciej Truszczyński, Robert Wojsznis i Krzysztof Kuźmińczuk. Podstawową jedenastkę Stilonu w sezonie 1997/98 tworzyli: Gireń - Byczkowski, Dudziec, Filas, Kryński - Kowalczyk, Osiecki, Przybylak, Weres - Malinowski, Burzawa. We wszystkich 32 meczach zagrał Krystian Weres, a najwięcej bramek strzelił Burzawa - aż 24. Warto dodać także, że jedno ze spotkań (2:0 z Kotwicą Kołobrzeg) odbyło się, po raz pierwszy w historii klubu, przy pustych trybunach. Była to kara za zachowanie kibiców podczas wcześniejszego meczu ze Stalą-Telgom Szczecin. W kolejnym sezonie gorzowianie ponownie wystawili nerwy swoich kibiców na ciężką próbę. Po fatalnym początku rozgrywek (w 6 meczach 2 punkty, bilans bramkowy 1:10) trenera Janusza Płaczka zastąpił Tadeusz Babij. Gorzowianie wygrali kilka spotkań, końcówkę "jesieni" mieli jednak znów słabszą, spadając aż na 11. pozycję. W pewnym sensie usprawiedliwiała ich jednak odniesiona na jednym z treningów ciężka kontuzja Burzawy (nie zagrał on już do końca sezonu).

1999

W przerwie zimowej nastąpiła kolejna zmiana trenera - Babija zastąpił Krzysztof Woziński. Zespół jednak nadal grał słabiutko - z dziewięciu kolejnych spotkań wygrał tylko jedno, z Chemikiem Police. Prawdziwa "anemia" strzelecka (trzy bezbramkowe remisy pod rząd) spowodowała natychmiastowe sprowadzenie ze Strzelec Krajeńskich Krzysztofa Kilińskiego. I natychmiast przyszły dwa zwycięstwa - z Rawią Rawicz (2:1), oraz niezwykle cenne, bo odniesione na wyjeździe nad liderującą Wartą Poznań (3:2). Końcówka sezonu znów była bardzo nerwowa, jednak sezon zakończył się happy endem w postaci zwycięstwa nad Polonią Słubice 1:0. W zespole, który ostatecznie zajął 12 miejsce w III-ligowej tabeli, najczęściej występowali: Wojsznis - Byczkowski, Filas, Jarosław Staszak, Marek Wandelt - Dudziec, Kowalczyk, Kuźmińczuk, Paweł Mierzwiak - Zbigniew Murdza, Grzegorz Sajewicz. Najwięcej bramek zdobyli Burzawa i Sajewicz - po 5.

19

Sezon 1999/00 zawodnicy Stilonu rozpoczęli pod wodzą nowego-starego trenera, Stanisława Adamskiego. W zespole pojawiło się kilku nowych, młodych zawodników: Ireneusz Chrzanowski (z Miedzi Legnica), Marcin Abramowski (z MSP Szamotuły), Dariusz Michalski, Tomasz Pawłowski, Krzysztof Sudak. Celem było tradycyjnie zajęcie bezpiecznego miejsca w środku tabeli. Początek rozgrywek był niezbyt udany (11 punktów w dziesięciu pierwszych kolejkach), potem jednak coraz częściej stilonowcy wygrywali mecze, także z przeciwnikami z tak zwanej "górnej półki".