W 1950 r. drużyna Włókniarza otrzymała pierwszą partię przydzielonego przez Zarząd Okręgu w Zielonej Górze sprzętu w postaci 6 par butów, a w niedługim czasie dalsze uzupełnienie - 5 par butów oraz 11 par koszulek i spodenek.

Warto wspomnieć w tym miejscu o barwach, w jakich występowali zawodnicy późniejszego Stilonu. W 1950 roku ukazało się "rozporządzenie", w którym nakazano przedstawicielom poszczególnych zrzeszeń sportowych, zmienić dotychczasowe barwy, bowiem od tej pory nie przewidywano już barw klubowych (typu "czarne koszule", "pasiaki", "zieloni"), lecz barwy zrzeszeń (!). Do 1952 r., piłkarze gorzowskiego Włókniarza "musieli" być ubrani następująco: koszulki jasno-niebieskie, na wysokości ramion pas jasno-zielony, kołnierzyki jasno-niebieskie, spodenki białe. Natomiast od 1953 r., po przejściu do zrzeszenia Unia, barwy te wyglądały następująco: koszulki białe, na wysokości ramion pas jasno-niebieski, kołnierzyki białe, spodenki jasno-wiśniowe.

Drużyna Włókniarza zadebiutowała w końcu w rozgrywkach ligowych (w klasie C), których jednak, ze względu na reformę polskiego sportu nie dokończono. Wkrótce przyszły pierwsze sukcesy. Piłkarze gorzowskiej Unii rozpoczęli nowy sezon 15 lutego 1953 r. walcząc w towarzyskim spotkaniu z drużyną Stali (Pogoni) Barlinek i odnosząc zwycięstwo 7:1. Przed rozpoczęciem rozgrywek ligowych Unia rozegrała jeszcze sześć dalszych meczów, które wykazały dobre przygotowanie do sezonu. Dużym sukcesem był m. in. remis 3:3 z I-ligowym zespołem Budowlanych (AKS-u) Chorzów, a także wygrana 4:0 z niedawnym II-ligowcem - Stalą Zielona Góra.

1

Rozgrywki o mistrzostwo klasy A gorzowianie rozpoczęli od wygranych 3:0 z Gwardią Zielona Góra i 4:1 z LZS-em Babimost. Potem przyszła wysoka porażka z faworyzowaną Stalą Nowa Sól 0:4, ale kolejne pięć spotkań przyniosło Unii 10 punktów. Potem było nieco gorzej, ale końcówka sezonu znów należała do gorzowian, którzy w ostatnich ośmiu kolejkach odnieśli siedem zwycięstw i zanotowali jeden remis.

 

Po zakończeniu rozgrywek po dwa zespoły z poznańskiej, szczecińskiej i zielonogórskiej klasy A walczyły o dwa miejsca w klasie międzywojewódzkiej. Przeciwnikami gorzowskiej Unii, wicemistrza woj. zielonogórskiego były: Stal Nowa Sól, Kolejarz (Polonia) Kępno, GWKS Poznań, Unia Szczecin i Kolejarz (Błękitni) Stargard Szczeciński (GWKS i Unia wycofały się później z rozgrywek). Walka o wejście do III ligi zakończyła się dużym sukcesem młodej drużyny gorzowskiej. Okazała się ona lepsza nawet od mistrza zielonogórskiej klasy A, Stali Nowa Sól (wygrywając 4:0 i 3:2), a ostatecznie po wygraniu pięciu z sześciu spotkań zajęła wspólnie z Kolejarzem Kępno ex-aequo pierwsze miejsce w grupie. Tym samym Unia Gorzów została obok Spójni (Promienia) Żary, Stali Zielona Góra i Kolejarza Gorzów czwartą drużyną województwa w III lidze. Dużym sukcesem gorzowian było także zdobycie Pucharu Polski na szczeblu województwa (okręgu) i awans po raz pierwszy do rozgrywek na szczeblu centralnym.

2W 1957 Gorzowski zespół miał okazję mierzyć się z zespołami z zagranicy: Chemie Weisswasser (NRD) i Spartak Usti n. Łabą (CSRS). W pierwszym spotkaniu - 17 lipca 1957 r. - Unia zwyciężyła 1:0 (miesiąc później wygrała także 4:0 w Niemczech), w drugim - zanotowano remis 3:3. Wynik ten uznano za wielki sukces niebiesko-białych, gdyż zespół czechosłowacki był, jak głosiła prasa, "najlepszą jak dotąd drużyną, jaka gościła w Gorzowie".

W 1958 r. nastąpił w KS Unia przełom. Drużyna piłkarska została poważnie, jak na warunki klasy okręgowej wzmocniona (głównie zawodnikami ze Śląska), i jak się później okazało, wyprzedziła na koniec sezonu obrońcę tytułu mistrza województwa, gorzowską Wartę. Trzon składu Unii stanowili doświadczeni, grający w klubie od co najmniej kilku lat Krawczyk, Bach, Holewik, Wolak, bracia Laseccy, wychowankowie - Łuczaj i Mieszczański, natomiast wśród nowo pozyskanych zawodników byli m. in.: Jerzy Kuźnik ze Śląska Świętochłowice, Włoch (!) Lothar De Martin z Polonii Piekary Śląskie, Roman Dragon z Górnika Świętochłowice (ojciec Arkadiusza, piłkarza Stilonu lat 80 i 90 i niedawnego II trenera zespołu) i Tadeusz Stupiński z Orła Międzyrzecz. Ostatecznie Unia wygrała te rozgrywki z przewagą 2 pkt nad lokalnym rywalem- Wartą. Godny uwagi jest fakt strzelenia przez niebiesko-białych aż 79 bramek w 20 meczach (czołowi strzelcy: Dragon, Cichosz, E. Lasecki, Kaczmarek, Stupiński). Podstawową jedenastkę nowo kreowanego mistrza okręgu przedstawiano dumnie na łamach prasy lokalnej i zakładowej. Główny udział w tytule mieli: Marian Cichosz - pracownik umysłowy, zatrudniony w Dziale Organizacji, Reinhold Krawczyk - szlifierz pompek, zatrudniony na Wydz. Polimeryzacji, Lothar De Martin - elektromonter, zatrudniony na Wydz. Włókien Ciętych i Szczeciny, Tadeusz Stupiński - brygadzista szlifierzy pompek na Wydz. Polimeryzacji, Henryk Holewik - elektromonter w Warsztacie Elektrycznym, Jerzy Michalik - technik budowlany zatrudniony w Wydz. Chemicznym, Zdzisław Wolak - technik mech.-roln., Zbigniew Bach - st. kalkulator w Oddziale SOWI, Roman Dragon - ślusarz precyzyjny, zatrudniony na Wydz. Chemicznym, Edward Lasecki - ślusarz Oddziału SOWI, i Zbigniew Gierszanin - aparatowy Wydz. Polimeryzacji.

Pierwsze podejście stilonowców do II ligi, pod koniec 1958 r., było jednak jeszcze nieudane. Przeciwnicy Unii Gorzów (Polonia Warszawa, Czarni Szczecin i Warmia Olsztyn) okazali się zdecydowanie silniejsi. Gorzowianie zdołali jedynie trzykrotnie zremisować - w Olsztynie 3:3, w Szczecinie 2:2, i u siebie z Polonią 1:1. W bojach eliminacyjnych późną jesienią 1958 roku, uczestniczyli następujący piłkarze: Krawczyk, Kuźnik, Bach (1 bramka), Cichosz (2), De Martin, Dragon (1), Gierszanin, Holewik, Jusis, Kaczmarek (2), E. Lasecki, R. Lasecki, Michalik, Mieszczański, Stupiński (1), oraz Wolak. Sporym wydarzeniem dla gorzowskich kibiców były zwłaszcza boje z utytułowaną ekipą Polonii Warszawa. W pierwszym spotkaniu, przy ul. Konwiktorskiej w Warszawie (mecz oglądało ponad 10 tys. widzów), już po 3 minutach gry prowadziła Unia, jednak potem Zelenay, Ignaczak i Cechelik wręcz "rozmontowali" obronę gorzowską i skończyło się na 5:1 dla gospodarzy. Z kolei w rewanżu w Gorzowie, 26 października 1958 r., przy 8-tysięcznej widowni, zanotowano remis 1:1, który uznano za "jeden z najszczęśliwszych remisów w historii Polonii". Przez niemal 75 minut tego meczu dominowała bowiem Unia, a były i takie momenty, kiedy miejscowi wręcz zamknęli "Czarne Koszule" na własnej połowie. Warto odnotować składy z tego pojedynku: Kuźnik, Mieszczański, Stupiński, Holewik, De Martin, Wolak, Bach, Kaczmarek, Dragon, E. Lasecki, Gierszanin (Unia) - Grom, Śliwa, Szczawiński, Liszka, Mamczak, Gajewski, Zelenay, Ignaczak, Dłużniak, Dudek, Cechelik (Polonia). Bramki zdobyli: Stupiński - dla Unii, oraz Ignaczak - dla Polonii.

1959

Sezon 1959 Unia rozpoczęła z mocnym postanowieniem wywalczenia awansu. Zespół został wzmocniony kolejnymi zawodnikami ze Śląska i był zdecydowanym faworytem do awansu. Przetarcie w bojach eliminacyjnych o wejście do II ligi w 1958 r. przyniosło efekt już w pierwszych kolejkach 1959 r. Unia pokonała 7:1 Polonię (dzisiejsza Arka) Nowa Sól, potem 2:0 w Międzyrzeczu silnego Orła, 3:0 Lubuszankę Zielona Góra, 3:1 w Krośnie Odrzańskim Odrę, 3:0 Promienia Żary, 1:0 w Zielonej Górze Lechię, 5:1 w Skwierzynie Pogoń, 5:0 Olimpię Świebodzin, 2:1 w wyjazdowym meczu "na szczycie" Wartę Gorzów, 7:1 Iskrę Wymiarki i dopiero w jedenastym meczu doznała porażki 1:3 w Żarach z tamtejszym Włókniarzem. Potem przyszła lekka "zadyszka" (porażka w rewanżowym meczu z Włókniarzem, tylko remis z Wartą, kilka dalszych porażek i remisów) i przed ostatnią kolejką Unia miała już tylko 1 pkt. przewagi nad Wartą. W decydującym meczu piłkarze z GZWS pokonali jednak wysoko 5:1 w Nowej Soli Polonię i zasłużenie wygrali rozgrywki klasy okręgowej.

3

Zaledwie dzień po zdobyciu mistrzostwa w "okręgówce" Unia rozegrała towarzyski mecz z I-ligowym Ruchem Chorzów, wygrywając 3:1. Tym samym stało się jasne, że gorzowianie będą faworytem w barażach o II ligę. 27 kwietnia 1959 miało miejsce historyczne wydarzenie. Unia spotkała się w towarzyskim meczu z mistrzem Polski z poprzedniego sezonu - ŁKS-em Łódź. Zgodnie z przewidywaniami wysoko (7:1) wygrali goście. Drużyny wystąpiły w tym pojedynku w następujących składach: Unia - Kozielski, De Martin, Stupiński, Bach, Łuczaj, Wolak, Gawacki, Woźniak, Cichosz, E. Lasecki, Dragon; ŁKS - Szczurzyński, Walczak, Szczepański, Stusio (Białas), Jańczyk, Wieteski, Jezierski, Kaźmierczak, Szymborski, Soporek, Kowalec. Bramki zdobywali: Cichosz - Szymborski 3, Soporek 2, oraz Kaźmierczak 2.

W rozgrywkach o wejście do II ligi w 1959 r. Unia za rywali miała Pafawag Wrocław, Lotnika Warszawa oraz Polonię Poznań. Pierwszy mecz gorzowianie rozegrali w Poznaniu, i mimo że stracili 3 bramki, to strzelili ich aż 5, zyskując niezwykle cenną zaliczkę przed następnymi meczami. Wystarczyło w zasadzie wygrać tylko mecze u siebie, by zająć pierwsze miejsce w grupie. Pierwszy mecz był niezwykle dramatyczny. Około 6 tys. widzów oglądało zaciętą walkę - "cios za cios" w wykonaniu obydwu drużyn. Początek należał do Unii. W 10 minucie Dragon trafił w słupek, potem ponownie Dragon zmarnował doskonałą sytuację. Około 25-30 min. inicjatywę przejęli goście, ale świetnie bronił Kozielski. Po zmianie stron znów do ataku ruszyli gorzowianie, ale o dziwo pierwsi zdobyli bramkę "lotnicy". W 66 min. celną "główką" popisał się Szliwiński. W tym momencie po raz kolejny do ataku poderwała się Unia. Nastąpiła cała seria rzutów wolnych tuż sprzed linii pola karnego. I wreszcie w 75 min. Dragon został sfaulowany na polu karnym,

4

a De Martin pewnie wykorzystał "jedenastkę". Widownia szalała z radości, ale to było jeszcze nic, przy tym, co działo się 5 minut później. Kaszyca wykorzystał zamieszanie podbramkowe i z bliska umieścił piłkę w bramce. Na stadionie rozległ się wrzask, zaczęły huczeć trąby, piszczałki i wyć syreny. Koniec meczu widownia przyjęła ponownym wybuchem entuzjazmu, a bohaterowie spotkania powędrowali na ramionach kibiców do szatni. W kolejnym meczu, gorzowianie osłabieni brakiem zawieszonego Cichosza, ulegli we Wrocławiu Pafawagowi 2:3, natomiast w czwartej kolejce podejmowali u siebie wrocławian. Przebieg spotkania był podobny do meczu Unia - Lotnik. Mimo przewagi optycznej gorzowian, w 20 min. Szkudlarek uzyskał prowadzenie dla gości. W 42 min. jednak Dragon wyrównał. Po przerwie natarli znów gorzowianie, ale obrońcy Pafawagu spisywali się znakomicie. Tak było do 77 min. Wówczas to De Martin przejął wybitą przez Onitscha z zamieszania podbramkowego piłkę i kropnął bez namysłu z odległości ok. 30 metrów. Zasłonięty przez graczy Skorupa rzucił się rozpaczliwie, ale o ułamek sekundy za późno. Piłka zatrzepotała w siatce. Wśród publiczności zapanował nieopisany entuzjazm. Odezwały się trąbki, piszczałki, dzwony, syreny alarmowe, poleciały w górę płaszcze i czapki. W piątej, przedostatniej kolejce, Unia uległa w Warszawie Lotnikowi 0:2. Przed decydującą rundą spotkań gorzowianie mieli 6 pkt. i +1 w bramkach, Lotnik 6 pkt. i +3 w bramkach. Unia musiała zatem pokonać wysoko Polonię Poznań, albo liczyć na remis w spotkaniu Pafawag - Lotnik. We Wrocławiu Pafawag zagrał dla gorzowian, wygrywając 2:0. Unia jednak pomogła też sobie sama, wygrywając pewnie z zespołem z Poznania 4:1. W historycznym meczu z Polonią, rozegranym 1 listopada 1959 r., na boisko wybiegli: Kozielski, De Martin, Wolak, Holewik, Stupiński, Wilczak, Cichosz, Dragon, Gawacki, Kaczmarek i Lasecki. Początek spotkania należał zdecydowanie do Unii. Udokumentowaniem przewagi była bramka zdobyta w 24 min. przez Gawackiego. Dopiero wtedy poznaniacy zerwali się do ataku. Goście coraz częściej zaczęli zagrażać bramce strzeżonej przez Kozielskiego, ale z biegiem czasu ich akcje stały się coraz wolniejsze. Ostatnie minuty przed przerwą znów przyniosły przewagę Unii. W 41 min. Kaczmarek z 6 metrów nie trafił do bramki.

5

W przerwie meczu podano, że Pafawag prowadzi z Lotnikiem 1:0. Komunikat wyraźnie zmobilizował gorzowian. W 54 min. Kaczmarek po indywidualnej akcji minął bramkarza i strzelił do pustej bramki. W 60 min. po ładnej kombinacyjnej akcji Cichosza z Laseckim, na pozycję strzelecką wyszedł Kaczmarek, i ponownie umieścił piłkę w siatce. Chwilę później poznaniacy zdobyli bramkę na 1:3. Bramka gości znów spowodowała szturm piłkarzy Unii. Najpierw Cichosz zdobył gola, ale nie uznał go sędzia, a w końcówce meczu, w 80 min. gości dobił Lasecki, pewnie egzekwując jedenastkę. Zwycięstwo piłkarzy Unii widownia przyjęła z dużym entuzjazmem. Radość stała się jeszcze większa, gdy napłynął meldunek telefoniczny o zwycięstwie Pafawagu.

6